to piszę ja - mama totalna, feminizująca żona, selektywna pani domu, ćwierć dziennikarka, niezmordowana poszukiwaczka złotego środka - niemal zawsze i prawie wszędzie.
sobota, 21 listopada 2009
Spaliśmy dziś do 8.30! Przeglądam poranki z ostatniej pięciolatki i nie przypominam sobie równie leniwego jegomościa. Idzie ku dobremu znaczy.

A potem wałkoniliśmy się. I to jak!

I był żurek (z proszku) z jajkami (od prawdziwej, wybieganej kury) i białą kiełbasą (od teściowej). I pizza z lodówkowych resztek (z naszej lodówki). Była tez tarta z truskawkami (przypominająca bardziej ciasto francuskie, ale i tak była dobra). I przedwczorajszy tort też był.

I był spacer w słońcu – i okulary przeciwsłoneczne, i rower, i traktor, i pogawędki podwórkowe też.

Był też "Władca Barcelony" - jaka to świetna książka jest! Przewracam strony i przewracam w nieskończoność - niby nie dzieje się nic, a jednak tomiszcze wciąga. Niby obciach: bo pozycja płytka, bohaterowie płascy, niby to literatura na pograniczu grafomanii, a mnie się podoba. Przyjemna to jest lektura i tyle. Ktoś napisał, ze czas z nią spędzony można byłoby lepiej zagospodarował. Jasne, na przykład ziemniaki obrać. Albo nad Coelho się poroznamiętniać. Ludzie są dziwni.

I była nasza najulubieńsza Trójca - i kawa-żużel, i herbata z cynamonem. I pogaduchy o wszystkim i o niczym. Dobrze mieć koło siebie takich ludzi. TAKICH.

Nie, no sobota była cudna. Jak każda zresztą.


Niezwykle ekspresyjna ... Paczka






piątek, 20 listopada 2009
wczoraj B. miał  trzydzieste trzecie urodzin, a na nich trzy torty.

Pierwszy tort zrobiły dzieciaki - na biszkopt z PSS Społem położyły kostki ananasa (z puszki) i banana (też ze Społem), a to wszystko pokryły piękną bitą śmietaną (tak, spray). Mało to może wyrafinowanie się prezentowało, ale ....



Drugi tort przyniosła ciocia A. Malinowy był i bardzo dostojny.



Potem okazało się, że Oliwia ma lekki stan zapalny ucha, a wiosną prawdopodobnie przeszła ... mononukleozę, stąd ten powiększony od kilku miesięcy węzeł chłonny pod uchem. Badanie krwi ma rozwiać wszelkie wątpliwości.

A potem pojechaliśmy do C., po fotelik tylko. Wczłapaliśmy się na czwarte piętro, otwieramy drzwi ... a tam stoi nasza lubiona Trójca, a pani domu K. trzyma tort z trzema świeczkami. Malinowy, przepiękny. Mnie wcięło z lekka, B. z wrażenia otrząsa się do dziś.

to zdjęcie jest w pewnym sensie zastępcze, bo z tortu nr 3 zostały jeno okruchy i ciepłe wspomnienia ...



Tak to było.

***
Kiedyś z B. robiliśmy sobie prezenty gwiazdkowe. A potem przyszły dzieci i, że się tak brzydko i niewdzięcznie wyrażę, nastały finansowo cienkie czasy. Czas ten trwał kilka lat. W tym roku postanowiliśmy, że stać nas na to, by odkryć pod naszą domową choinką jakieś małe marzenia.

Dumałam - moze perfumy? może ta lampa, o której marzę? a moze jednak amarantowe ręczniki? może to, a może śmo. Ostatecznie stanęło jak zawsze - na czterech ksiażkach.

ktoś we mnie

zapomniany ogród

lawendowy pył

córeczka


***
Dziś Filip wychodząc z domu do przedszkola nie płakał. Przekonał go argument, ze Mikołaj nie przyniesie mu ani wozu strażackiego, ani radiowozu, ani samolotu - bo nasze małe bobo dostanie grzechotkę.Ależ go to zmotywowało!

***
Popołudnie, zajęcia w tak zwanych podgrupach. B z synem układają puzzle (te piankowe, z którymi sobie nie radzę), ja i Oliwia leżymy na kanapie i bawimy się w mruczankowe zgadywanki. Ja nuce piosenkę, Oliwia zgaduje - "hu hu ha nasza zima zła!" Przyszła kolej córy, ta produkuje się, produkuje, poddałam się.

- poddaję się, bo nie wiem - mówię
- eee ... w sumie ja też nie - odrzekła córka



środa, 18 listopada 2009
Jedną trzecią nocy spędziłam w swoim łóżku, potem pokimałam u syna, rano obudziłam się u córki. Jakaś ciężka to noc była ...

Z rana, przed wyjściem do przedszkola, Filip urządził podobną awanturę jak wczoraj - tym razem oszczędził mi jednak akrobacji, dzięki czemu udało mi się go szybko ubrać. Przypomniałam mu w międzykrzyku o obietnicy, jaką złożył - miał nie płakać i nie wrzeszczeć, wszak ... lubi przedszkole. A potem zagęściłam ruchy, wyłączyłam się, w myślach pośpiewałam sobie pod wąsem "Jestem w innym świecie" w wersji Bajora, po czym wystawiłam dziecko za drzwi. To koszmar jakiś jest. W każdym bądź razie strzałów dziś żadnych nie było, huków też nie. Była dzielna i skamieniałą - czyli tak jak lubię w takich okolicznościach. Drugiego klapsa nie będzie. Boszzzz - oby ten czas do osiemnastki jakoś sensownie zleciał!

W przedszkolu zaś syn mój będzie się darł i przez moment będzie głośno. Filip nie płacze, on wyciska wielkie łzy przy akompaniamencie niezwykle wysokich tonów. Naprawdę można na moment stracić zmysły, a słuch to na pewno. A potem ... potem będzie cukiereczkiem, słodyczkiem i pupilem całego przedszkola.

Luuudzieeeee.

I to tyle. Idę na kawę.

pokazać Wam coś?

tak nas widzi Beata M.







*******************

zawsze miałam w sobie punka, polubiłam namiastki jazzu, ale to co się ze mną ostatnio wyprawia ...


wtorek, 17 listopada 2009
Właściwie to nie chcę o tym pamiętać, ale tak było. Dziś przed wyjściem do przedszkola syn mój zapragnął przetestować nową formę buntu (a nuż się uda i nie pójdę do przedszko?); najpierw zabarykadował się na kanapie i nie chciał do mnie podejść; pofatygowałam się, ale jak ten zaczął się wydzierać, wić się - idea była taka, żeby nie założyć butów;

ja opowieść o kotku sąsiada, o Oskarze, a ten nic, jakby w amoku jakimś był. i jak wrzeszczał!! bębenki mi pękały, no istna trepanacja czaszki bez znieczulenia; B. się spieszy, O. się ociąga, a ten szaleje mi prosto w ucho. pękłam i przyłożyłam mu łapę do poślada! O jak szybko opadły mu emocje! Jakby tego było mało, w try miga odzyskał pion, uśmiech i ... wyjściową inicjatywę!, a starsze dostało takiego przyspieszenia ...

to straszne w pewnym sensie - że czasem ten klap w dupę, bicz na plecy rodzica, jest tak skuteczny!

no ale nie powiem, żebym najlepiej się z tym czuła, naturalnie skupiam się na tym, żem człowiek, nie maszyna. Gorzki jest ten smaczek porażki.

i piosenka na dziś



poniedziałek, 16 listopada 2009

Oliwia codziennie wieczorem prosi mnie, żebym pozwoliła jej obejrzeć "Draka i Josha" i "Nieidealną". To jakby seriale dla młodzieży, no ale że nic się tam niepokojącego nie dzieje, a ona tak "czai intrygę", tak zaraźliwie rży jak młody źrebak... No i każe na siebie mówić Megan. Kiedy to się stało? Jeszcze niedawno była Stefani, Świnką Pepą. Masakra z Meksykiem!

Filip dziś zwyczajowo ryczał rano, że nie chce iść do przedszkola. Na ostro sobie z nami pogrywa, bez znieczulenia. Sądzę, że z wybiciem godziny siódmej, sąsiedzi z całej klatki wtykają w uszy stopery. Na bank. A dziś mówię do niego, weź Dżosz się nie wygłupiaj, bierz Megan za rękę i do przedszkola marsz! O jak mu się gęba rozchachała, brechali się do samego parteru.

Tymczasem mamy mini problem. Mówiłam, że Filip jest słodki niezwykle, ale i łobuziak z niego straszny? Jego ręce są szybsze niż myśli - i używa ich. Krzyczy, parska z wywalonym jęzorem, tupie. Ja wiem, że słabo mówi, że impulsywny jest. Ale walczymy z tym, staramy się, tłumaczymy, łapiemy grabki w locie i "wysadzamy na karę". Dochodzi do sytuacji, kiedy Dżosz, po awanturze z siostrą, sam siada na karny dywan. Tymczasem w przedszkolu to jego plucie i inne historie są dla pań takie rozkoszne, takie zabawne...Kumacie?

Weekend był super. W sobotę Oliwia była na urodzinach Antosia, a Filip odcharkiwał (błe) po bańkach. O jak ja wierzę w bańki! Potem byli C. na kawie (w sumie moglibyśmy razem zamieszkać), w niedzielę leżeliśmy do góry bębnami (dzieci się super SAME bawiły, ja kontemplułam listy prezentowe oraz zaklinałam zimę, oglądając na allegro ektremalne sanki; potem wspólnie robiliśmy obiad, a popołudnie spędziliśmy u Oskara i Lenki, i też było super. Tylko ta pogoda ... my mamy mgłę gęstą jak kisiel! Dzieciaki chodzą w ocieplanych kaloszach, błoto, kałuze - jesień mówicie? Czekam na wiosnę!

Wiecie, że Zafon napisał nową książkę? "Marina" już do mnie gna! Tymczasem nadal siedzę we "Władcy Barcelony". Baaardzo lubię te klimaty (choć z założenia nie czytam nic, co w swej akcji jest starsze niż wiek XX), kocham Barcelonę i grube tomiszcza!


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 115
| < Listopad 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
Zakładki:
skargi i wnioski
i TY możesz POMÓC
współpraca stała - Babyboom
pisane po fajrancie
Alter ego
Biegam tędy
Linkownia
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
babyboom. Szczęśliwa rodzina, spokojna ciąża, uśmiechnięte dzieci, zadowoleni rodzice, łatwiejsze wychowanie. Blisko. Zawsze. Suwaczek z babyboom.pl Suwaczek z babyboom.pl